ptt_tbg.jpgptt_zima.jpg

Sylwester w Chyrowej [29.12.2010-02.01.2011r.]

Na wstępie podziękowania dla miłościwie nam panującej Żabki Księżniczki, za oprawę muzyczną oraz mojemu doradcy merytorycznemu za uświadomienie mi, co moje oczy widziały Smile
Miśkom natomiast gratuluję kosmicznych pomysłów, talentów kulinarnych (zwłaszcza Babce za reglamentowany makowiec) oraz doskonałemu humorowi gwarantującemu zabawę w stylu full romantic Smile

Końcówka 2010 roku zapowiadała się mroźnie. Zlodowaciałe szyby w naszym tajemniczym autokarze z symbolem "K" nie pozwalały na podziwianie świątecznie przyozdobionych domów. Są i tego plusy - zajęliśmy się rozmowami, które chyba były za głośne, gdyż Hania pokroiła swój sernik i na chwilę zamknęła nam nim usta - wszak z pełnymi ustami w towarzystwie rozmawiać nie wypada Smile Wkrótce podniósł nam się poziom glukozy we krwi, a skutkiem tego, jak wiadomo, była senność. Tak oto w ciszy dotarliśmy do celu - Chyrowej.

Tatry Polskie [11-14.11.2010r.]

Każdy wie, iż Alutka wielce umuzykalnioną osobą jest i z tegoż oto powodu wyprawy kojarzą mi się z jakąś tam melodyją. Tym razem zaskoczenia nie będzie, wszak każdy uczestnik winien wiedzieć, które dźwięki były sponsorem naszych wieczorów.

"O Konradzie Ty wielki Przewodniku!"
zafundowałeś nam Taterki w czterech porach roku Smile, na stojąco, na klęcząco i na pełzająco Smile
"Ojcze turystów, kto zamysł Twój zmierzy?"
Pogodę nam zamówiłeś, szlaki przetarłeś, szczyty pokazałeś, tańcem rozbawiałeś, tylko czemu Piotrkowi kasy nie zwróciłeś ? Laughing

A co i jak po kolei, już nadmieniam.

Tatry Słowackie [01-04.07.2010r.]

Nadszedł ten wielce oczekiwany czwartek, kiedy to mieliśmy przejechać się busem. Miał on być niebieściutki i miało nas bujać na zakrętach to w lewo, to w prawo i frajda miała być niebywała. Myślałam, że w atrakcję również lekcje survivalu "jak przeżyć w lesie wśród komarzyc wygłodzonych" zostały wliczone, ale nie - to tylko awaria (niewiarygodne - mercedesy też się psują!). Szybko niebieskiego podmienili na żółciaka, za to z przyciemnionymi szybami Smile i wszystko zaczęło się od początku. Pakowanie walizek, plecaków i wszelkich dóbr osobistych. I zaczęła się zabawa w brum, brum. Na piątym biegu dotarliśmy do celu. Rozlokowali nas po pokojach, wszak po takich przeżyciach sen się nam należał jak psu buda. Tutaj zamierzałam zakończyć relację, wykonać sprytny myk: ctrl+c i ctrl+v i po relacji, ale FA mi usunęła ze strony informacje wszelkie, czyli co, jak wysoko i gdzie. Pozostało więc zrobienie coś z niczego i stanie się mistrzem "lania wody" Smile

Jakubowym szlakiem [10.04.2010r.]

Piękny odcinek szlaku. Cudowny ksiądz w Szczaworyżu, odkrył wszystkie tajemnice kościoła i otworzył wszystkie drzwi, łącznie ze zdjęciem obrazu Jakuba (by pokazać rewers i zrobić dobre zdjęcie), a na dodatek ugościł nas po staropolsku. Zakwitł Miłek Wiosenny, słoneczny symbol nadchodzących zmian w przyrodzie. Aura była prawdziwie kwietniowa, bo był i śnieg i deszcz i świeciło cieplutkie słoneczko.

Droga Krzyżowa na Tarnicę [02.04.2010r.]

Ile razem dróg przebytych,

ile ścieżek przedeptanych,

ile deszczów, ile śniegów.....

 

Ile listów, ile rozstań,

ciężkich godzin w miastach wielu.

I znów upór, żeby powstać,

i znów iść i dojść do celu.